Laboratorium filozoficzne

Miłość, małżeństwo, dzieci.

Za niecałe dwa tygodnie odbędzie się kolejne spotkanie uczestników Laboratorium filozoficznego, a dokładnie 27 lutego w piątek o godz. 1800 w Infopunkcie przy ulicy Łokietka 5.

Czas spotkania jest bardzo krótki. To zaledwie kilka godzin na podzielenie się z innymi wiedzą jaką nabywamy poprzez doświadczenia i przemyślenia w swoim życiu w kontekście tak rozległego tematu jakim jest miłość, małżeństwo, dzieci.

Jest jeszcze trochę czasu. Za nim spotkamy się, warto spojrzeć do tyłu i zastanowić się, jak to było. Na ile tradycja wielopokoleniowa i środowiskowa ze swymi wzorcami dyktowała nam bezkrytycznie (do którego momentu, a może nadal) sposób uczestnictwa w życiu codziennym. Komunikacja na płaszczyźnie partner partnerka, mąż żona, ich cele jednostkowe i te wspólne, jak założenie rodziny, danie nowego życia  i relacje międzypokoleniowe, to doświadczenia przez które przechodzimy wszyscy. Czy są one inspiracją do poszukiwania nowych rozwiązań w nas samych czy też na zewnątrz. Czy mają również odniesienie w naszej świadomości do Świata, w którym zaistnieliśmy i jeżeli tak, to jak się przejawiają.  Jest zrozumiałe, że świadomość rozwija się (choć tak nie musi być) z doświadczeniem i wiekiem, ale też faktem jest, że  sposób postrzegania rzeczywistości dzisiaj, a 50 czy więcej lat wstecz, zmienił się. Na przykład fizyczna, codzienna aktywność w relacjach pomiędzy kiedyś żywa, oparta na bezpośrednich kontaktach, dzisiaj zdominowana jest przez masowy przepływ informacji, często izolujący nas jako jednostki od siebie nawzajem. Tak samo powszechne dzisiaj dotykanie sfer duchowych miało kiedyś inny wymiar i jakość. To wszystko jest ważne.

Ale wracając do zagadnień związanych bezpośrednio z miłością, małżeństwem i dziećmi, to warto wyłapać to co najistotniejsze w naszym życiu, w oparciu o różnorodność, która ma głęboki sens i jest udziałem  każdego człowieka. Swoją drogą to też ciekawe pytanie: czy boimy się odmienności, czy potrafimy ją akceptować w życiu u siebie, bliskich i innych, a jeżeli nie, to dlaczego. Mówi się często o rolach kobiety czy mężczyzny w związkach, a także ich dzieci, tak więc jakie kryteria psychologiczne przyświecają rozbieżnościom powstającym w nas. Skąd się biorą wyobrażenia, dlaczego je kupujemy? Kiedy związki są nierozerwalnie silne. Czy decyzje wcześniej podejmowane są nieodwracalne, a ciągłość ich konsekwencji nie do odrzucenia? Czy można mówić o jakichkolwiek wzorcach mając do czynienia z indywidualnościami niepowtarzalnymi, a przecież taką jest każdy człowiek. Jak świadomość może spajać partnerów, rodzinę. Kiedy pojawia się instrumentalizm, manipulacja, nadtroskliwość? I wreszcie brak wiary w siebie, uzależnienie, zniewolenie…

 

„W prawdziwym życiu jak je pojmuję, miłość nie jest rezygnacją z czegokolwiek, nie jest wyrzeczeniem, nie jest przyzwyczajeniem, nie jest cierpieniem, nie jest ustępstwem, nie jest przywiązaniem, nie jest szukaniem złotego środka, tego pomiędzy, nie zmusza do niczego, nie można nic zrobić w imię miłości. Ona po prostu jest, albo jej nie ma. Miłość jest wolnością i tylko w pełnej wolności może istnieć. Zaczyna się od nas samych. Kiedy miłuję siebie takim, jaki jestem, w całości, bez jakichkolwiek odwzorowań, kiedy uda mi się w końcu dotrzeć do momentu narodzin, to zobaczę w całej jaskrawości, że przychodząc na ten świat, jako istota doskonała byłem jedną wielką miłością i ona jest nadal we mnie. Co mogę zrobić, to tylko ją uwolnić. W prawdziwej miłości dialog dwojga ludzi jest dopełnieniem ich wspólnej drogi. A droga jest jedna. Skąd przyszedłem tam muszę dojść.”

O czym myślę, kiedy mówię o pływaniu

LW

3 komentarz do “Laboratorium filozoficzne

  1. Małgorzata Paluch

    Kobieta i mężczyzna: lekkość czy ciężar? (fragment mojej ukochanej książki Milana Kundery "Nieznośna lekkość bytu":
    Idea wiecznego powrotu ma w sobie coś tajemniczego. Nietzsche wprowadził nią w zakłopotanie większość filozofów: pomyśleć, że wszystko, cośmy przeżyli, miałoby się kiedyś powtórzyć i to powtórzenie powtarzałoby się w nieskończoność! Cóż oznacza ten obłąkańczy mit?
    Mit wiecznego powrotu mówi per negationen, że życie, które znika raz na zawsze i już nigdy nie wróci, podobne jest do cienia, nie ma żadnego ciężaru, jest martwe już w momencie narodzenia i jeśli nawet było piękne, straszne, wzniosłe, to jego piękno, rozpacz i wzniosłość nie mają żadnego znaczenia. Nie musimy przyjmować go do wiadomości, podobnie, jak nie przyjmujemy do wiadomości wojny między dwoma państwami afrykańskimi w czternastym wieku, która w niczym nie zmieniła oblicza świata (…). 
    Jeśli każda sekunda naszego życia miałaby się powtarzać w nieskończoność, bylibyśmy przykuci do wieczności jak Chrystus do krzyża. Takie wyobrażenie jest straszne. W świecie wiecznego powrotu na każdym geście kładzie się ciężar nieznośnej odpowiedzialności. Dlatego też Nietzsche nazwał ideę wiecznego powrotu najcięższym brzemieniem. 
    Jeśli wieczny powrót jest najcięższym brzemieniem, nasze życie na jego tle błyszczy wspaniałą lekkością. Czy jednak ciężar jest naprawdę straszny, a lekkość wspaniała? Najcięższe brzemię nas powala, przyciska do ziemi, upadamy pod nim. Ale w poezji miłosnej wszystkich wieków każda kobieta pragnie być obciążona brzemieniem męskiego ciała. Najcięższe brzemię jest jednocześnie obrazem najintensywniejszej pełni życia. Im cięższe brzemię, tym nasze życie bliższe jest ziemi, tym jest realniejsze i prawdziwsze.
    W przeciwieństwie do tego całkowity brak brzemienia sprawia, że człowiek staje się lżejszy od powietrza, wzlatuje w górę, oddala się od ziemi, od ziemskiego bytowania, staje się na wpół rzeczywisty, a jego ruchy są tyleż swobodne, co pozbawione znaczenia.
    Cóż więc mamy wybrać? Ciężar czy lekkość?
    Pytanie to stawiał sobie Parmenides. Świat jawił mu się podzielony na antymonie: światło – ciemność, delikatność – szorstkość, ciepło – zimno, byt – niebyt. Jeden biegun był pozytywny (światło, ciepło, delikatność, byt), drugi negatywny. Taki podział na negatywne i pozytywne bieguny może się nam wydać dziecinnie łatwy. Z wyjątkiem jednego przypadku: co jest pozytywne – ciężar czy lekkość?
    Parmenides odpowiadał: lekkość jest pozytywna, ciężar negatywny. Czy miał rację? To jest pytanie. Jedno jest pewne: antynomia ciężar – lekkość jest najbardziej tajemnicza i najbardziej wieloznaczna ze wszystkich antynomii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *